wtorek, 25 grudnia 2007

Grudzień nad Morzem Martwym


Aby jeszcze bardziej rozwścieczyć wszystkich którzy zostali w Polsce postanowiliśmy grudniowy weekend spędzić nad Morzem Martwym. Pogoda, jak widać dopisuje, choć mogłoby być o 2-3 stopniw więcej. Tak czy inaczej, pogoda jest lepsza niż w Krakowie.

Poza tym projekt szermierczy przebiega bez zastrzeżeń: właśnie odbyły się największe w historii Palestyny zawody opuchar Pana Piotra Puchty, Ambasadora RP. Oprócz tego nasz projekt uznany został najlepszym projektem sportowym AP w roku 2007. Spodziewamy się więc kontynuacji w roku 2008. Planujemy też złożyć w MSZ propozycje ambitniejszego projektu, tym razem związanego z kulturą i polityką. Miałby on dotyczyć wizji przyszłego Państwa Palestyńskiego, szkolenia w pisaniu wniosków dla Komisji Europejskiej etc. oraz prezentacji rzeczywistości palestyńskiej. Wszystko gra. A teraz powoli zaczynamy nastawiać się na naukę arabskiego w Syrii, w Damaszku.

wtorek, 13 listopada 2007

Arafat, Fatah, Hamas...



Jaser Arafat jest postacią łączącą wszystkich Palestyńczyków. Nawet teraz, kiedy schedę po nim przejął Mahmoud Abbas, zdaniem większości Palestyńczyków przywódca słaby i niezdecydowany, a Palestyna podzielona została na strefę wpływów Hamasu w Gazie i Fatahu na Zachodnim Brzegu Jordanu, portrety Arafata wiszą w każdym domu, kawiarni, we wszystkich budynkach rzadowych. Nie ma znaczenia, że Arafat wywodzi się z Fatahu. On dalej pozostaje ojcem narodu palestyńskiego.

Dzisiaj, 11.11.2007 otwarto dla zwiedzających nowy, tymczasowy grób Arafata. Palestyńczycy wierzą, że ostatecznym miejscem spoczynku Prezydenta będzie Jerozolima, oczywiście po wycofaniu wojsk izraelskich (na co się nie zanosi). Przed budowaną właśnie siedzibą Władzy Narodowej zgromadziło się ok. 5000 ludzi. Przemówienie Mahmouda Abbasa nie wzbudziło większych emocji; ledwie słyszalne były oklaski tłumu. Dużo większe emocje wzbudził natomiast koncert lidera palestyńskiej playlisty, którego płyty sprzedawane są jako „płyty Fatahu”. Wśród zgromadzonych kilka razy słychać było okrzyki popracia dla Hamasu. Obrazuje to polityczny marazm, który zapanował po śmierci Abu Amara, jak nazywaja Arafata Palestyńczycy.. Abbas nie jest przywódcą ani popularnym, ani skutecznym. Zbliżająca się wielka konferencja pokojowa w Annapolis będzie zdaniem komentatorów kolejnym „wykorzystaniem okazji do straty okazji” na polepszenie sytuacji. Tym razem jednak, wygląda na to, że Palestyńczycy mają już dość kolejnych nieudanych prób wyjścia z niewygodnego położenia. W dłuższej perspektywie, czas działa na niekorzyść Palestyńczyków. Jeśli chcą oni utworzyć sprawnie działające państwo, będą musieli twardo postawić warunki pokoju. Abbas będzie zatem człowiekiem odpowiedzialnym za sukces lub fiasko rozmów.


niedziela, 14 października 2007

Szermierze dla Palestyny - Ramallah



WSE w Ramallah. Zaczęła się druga faza projektu „Szermierze dla Palestyny”. Do Palestyny wysłani zostali Sylwia Kowalik i Aleksander Kostka. Przez trzy następne miesiące będą oni zajmować się rozwojem palestyńskiej szermierki oraz poszukiwać partnerów naukowych dla Wyższej Szkoły Europejskiej.

Szczególnie dużo uwagi poświęcone zostanie organizacji treningów w obozie dla uchodźców Alamari w Ramallah. To stamtąd pochodzi większość objętych programem nauczania sportowców. Prowadzone są zajęcia mające na celu polepszenie świadomości metodycznej palestyńskich instruktorów oraz przygotowanie Reprezentacji Palestyny w szpadzie do Igrzysk Arabskich, które odbędą się za półtorej miesiąca w Kairze. Współpraca z Palestyńską Federacją Szermierki układa się bardzo dobrze i obiecująco. Jej prezes, Pan Daoud Almitwally bardzo zachęca nas do dalszej współpracy. Osoby które bardzo pomogły nam w organizacji całego przedsięwzięcia, zwłaszcza Pan Piotr Puchta, przedstawiciel RP przy Palestyńskiej Władzy Narodowej, Pan Krzysztof Gurba, główny koordynator projektu oraz wszyscy działacze palestyńscy podkreślają wielką rolę „Szermierzy dla Palestyny”. Trwają poszukiwania innych niż Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP organizacji, które mogłyby wesprzeć program. Przypominamy, że grant MSZ RP to 150.000 złotych.

Jednocześnie posunęły się do przodu nasze działania w sferze edukacyjnej. Sylwia Kowalik na spotkaniu z Ministrem Edukacji i Sportu Palestyny dowiedziała się o potrzebie prowadzenia innych - obok sportowych - projektów, zwłaszcza w zakresie krzewienia idei społeczeństwa obywatelskiego. Podobny program – „Obywatelski Kaukaz” realizowany był przez WSE rok temu w Gruzji. Mamy więc znakomitych partnerów do współpracy.

Z początkiem grudnia rozpocznie się program promocji polskich uniwersytetów na terenie Palestyny. W związku z tym, że naszym zadaniem jest również kontakt z palestyńskim światem akademickim, zostaliśmy poproszeni przez Przedstawiciela RP w Ramallah o pomoc przy realizacji tego programu. Kto wie? – Może WSE będzie niedługo penetrowała rynki bliskowschodnie. Poważnie, zamierzamy jednak zachęcać studentów z uniwersytetów w Ramallah, Nablusie, Betlejem i Jerozolimie do studiowania w Polsce i na WSE.
I jeszcze parę słów o życiu w Ramallah. Jak wielu sądzi, jest tu niebezpiecznie, by nie użyć słowa groźnie. Otóż wcale tak nie jest. Nasi palestyńscy partnerzy podchodzą do swoich obowiązków bardzo sumiennie. Ich odpowiedzialność przeczy zupełnie obiegowemu pojęciu o Arabach. Przekonaliśmy się, że są oni tak samo dobrym partnerem do współpracy, jak inni nasi poprzedni partnerzy. Może tylko ze względu na czas ramadanu jest trochę inaczej. Nie możemy publicznie jeść przed zachodem słońca. Może brzmi to dziwacznie, ale zachowanie takie ma swoją wartość i cel. Ramallah jest miastem, w który żyje sporo chrześcijan. Mimo, że żadnego z nich nie obowiązuje post, nigdy nie widzieliśmy nikogo, kto jadłby publicznie. Również muzułmanie traktują chrześcijańską tradycję z szacunkiem. Ramallah to miasto w którym kościoły i meczety stoją blisko siebie już od wielu wieków.


Informacje o działalności WSE w Palestynie ukazały się w mediach. Many dobrą prasę.

sobota, 13 października 2007

Koniec Ramadanu

Na czas ramadanu została nam nawet przyznana specjalna pula dodatkowych sms-ów od operatora Jawwal. Sms-y zniknęły jednak zaraz po tym jak zaczęliśmy (przed zachodem słońca, ale niepublicznie jeść). Wtedy właśnie odczytaliśmy wiadomość: „Your ramadan balance is 0 now.” Może to tylko zbieg okoliczności.

sobota, 22 września 2007

SZERMIERZE DLA PALESTYNY. RAMALLAH 2007



Jesteśmy w Ramallah. Dziwacznie to brzmi. Smiejemy się że powysylamy ludziom pocztowki z dopiskiem „buziaki ze słonecznego Ramallah. Rzeczywiście w Polsce Ramallah nie ma pozytywnych skojarzeń. Ale tu, na miejscu czuję się zupełnie inaczej. Nawet, powiedziałbym, dużo bezpieczniej. Mimo niepokoju z Strefie Gazy czuję, że ani Sylwii, ani mnie włos z głowy nie spadnie. Zawsze będąc za granicą przypisywałem takie uczucie bezpieczeństwa opiece, jaką zawsze otaczali mnie ludzie. Nawet, jeśli taka opieka staje się po pewnym czasie uciążliwa, kiedy do tego stopnia wsiąknę w atmosferę obcego do niedawna miejsca, że będę czół się przebywając w nim, jak w domu, te pierwsze dni są naprawdę ważne i wpływają na całokształt poglądu o tym miejscu jaki, na szczęście lub nieszczęście, pokutował będzie we mnie. Tym razem jednak wszystko zaskoczyło zupełnie niebywale. Daj coś Arabowi, on będzie ci do końca wdzięczny. Ten, kto pierwszy daje coś w prezencie jest zawsze na wygranej pozycji. Nie czyni bowiem niczego z obowiązku. Natomiast obdarowany czuje się zobowiązany odpowiedzieć. Albo odpłaci się, albo nie, ale zawsze musi dokonać wyboru. Nie może nie zrobić niczego. I tak: Palestyńczycy obdarowani wszystkim tym ,na co składa się projekt „Szermierze dla Palestyny”, wzięli sobie tę zasadę do serca. To wszystko w połączeniu z ich mentalnością (na którą składają się dwie zasadnicze cechy) powoduje niesamowitą mieszankę wybuchającą strumieniami gościnności i usłużności. Tyle, że my traktujmy to w innych kategoriach. Więc jesteśmy przyjmowani przez wszystkich i wszędzie. Jesteśmy z Sylwią oczkami w głowach parunastu bez mała mieszkańców Ramallah. Jestem ciekaw jak będziemy to znosić za dwa miesiące, a jak za 7 miesięcy (Syria). W czasie niespełna dwóch tygodni naszego pobytu w Palestynie nie zdarzył się taki dzień, w którym nie zostalibyśmy zaproszeni na kolację. Zdarzyły się natomiast takie dni, w których postawieni zostaliśmy przed koniecznością dokonania niewygodnego wyboru między osobami, które nas zapraszały. Poza tym więcej razy odmówiliśmy, niż skorzystaliśmy z zaproszeń. Ale i tak codziennie gościliśmy u kogoś w domu. Nigdy nie jestem w stanie wyczuć czy odmowa razi Arabów czy nie. Muszą przecież znać granicę prywatności i muszą wiedzieć o istnieniu sfery prywatnej. Tyle, że ja nigdy nie wiem, gdzie ona przebiega. Wiem, że dla mnie przebiega ona tam, gdzie kończy się coś, co robię sam, a zaczyna coś, co robię wspólnie. I to jest chyba klucz do wszystkiego: czynności wykonywane wspólnie. W związku z tym, że Arabowie właściwie wszystko robią wspólnie (czy wynika to z braku kontaktu z kobietami?), wszystko może zostać zrobione we wspólnym gronie zupełnie tak samo dobrze jak w pojedynkę. Ja tak nie uważam i to chyba jest powód mojego dyskomfortu (choć i tak niezwykle rzadko towarzyszy mi takie uczucie). Kiedy, powiedzmy, jadę pustym autobusem i pan który właśnie wsiada nie wybiera miejsca innego jak to przy mnie może mi takie uczucie towarzyszyć. Chyba nie ma czegoś takiego, jak samodzielna jazda autobusem.







piątek, 10 sierpnia 2007

Szermierze dla Palestyny - Zakopane


Szermierze dla Palestyny - Zakopane Zakończyła się pierwsza faza projektu „Szermierze dla Palestyny”, realizowanego przez Wyższą Szkołę Europejską we współpracy z Klubem Sportowym AZS-AWF Kraków. Projekt współfinansowany jest przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach programu pomocy rozwojowej. Przez trzy tygodnie nasi palestyńscy przyjaciele przebywali na obozie sportowym w Zakopanem oraz uczestniczyli w kursie dla instruktorów szermierki. Mimo licznych przeciwności losu uważamy, że pierwsza część projektu była wielkim sukcesem. Nasi goście znacząco podnieśli swój poziom sportowy, zarówno pod względem metodologicznym, jak i praktycznym. Ich wiedza zdobywana była systematycznie podczas wykładów teoretycznych oraz treningów i zawodów. Było to zadanie trudne nie tylko dla Palestyńczyków, ale także dla nas, koordynatorów, trenerów i zawodników. Pierwszą barierą była oczywiście bariera językowa. Uporaliśmy się z tym tłumacząc wszystkie wykłady z angielskiego na arabski. Odkryliśmy przy tym, że nie istnieje fachowe słownictwo w języku arabskim, które precyzyjnie określa wszystkie działania szermiercze. Z tego względu, w języku arabskim funkcjonuje terminologia francuska lub angielska. Słowa są jednak wymieszane, co uniemożliwia sprawne porozumienie pomiędzy trenerem a zawodnikiem. Systematyzując słownictwo (w przyszłości zamierzamy stworzyć fachową terminologię czysto arabską) osiągnęliśmy pewne niezbędne podstawy rozwoju szermierki na Ziemi Palestyny. W opracowywanym przez AZS-AWF filmie metodyczno-szkoleniowym wszystkie istotne kwestie przetłumaczone zostaną na język arabski. Po części rozwiązany zostanie tym samym największy problem Palestyńskiej Federacji Szermierczej – brak szkoleniowców. Niedopuszczalna sytuacja, w której Mistrz Palestyny nie posiada osobistego instruktora, zostanie rozwiązana. Wiedza zdobyta w Polsce pozwoli, jak sądzimy, na rozwój sportu dzieci. Treningi prowadzone będą poprawnie pod względem metodologicznym, co jest niezwykle ważne w pierwszej fazie szkolenia sportowego. Bariera kulturowa, której tak bardzo się obawialiśmy, właściwie nigdy nie istniała. Poza niuansami, rozumieliśmy się bez słów. Pisząc o tym należy zwrócić szczególną uwagę na rolę gości z Palestyny w obaleniu pewnych, budzących grozę, stereotypów. Palestyńczycy przestali się jawić jako podejrzani ludzie z kraju ogarniętego wojną. Teraz wszyscy zawodnicy uważają ich za odpowiedzialnych i dobrych znajomych. Nasi goście zaskarbili sobie naszą sympatię swoją otwartością, szczerością i gościnnością. Ich zachowanie było fantastyczne. Palestyńczycy są ludźmi tolerancyjnymi. Spośród przysłanych do Polski 12 osób, dwie wyznawały religię chrześcijańską i aktywnie uczestniczyły w polskim życiu religijnym. Podarowany przez nas sprzęt sportowy warty blisko 40.000 złotych jest największym w ośmioletniej historii Palestyńskiej Federacji Szermierczej tego typu darem. Do tej pory PFSz mogła wysyłać na międzynarodowe zawody jedynie jednego zawodnika, ponieważ do dyspozycji był tylko jeden komplet sprzętu z homologacją Międzynarodowej Federacji Szermierczej. Obecnie PFSz dysponuje sześcioma kompletami, co umożliwia start pełnej drużyny w zawodach rangi Mistrzostw Świata. Jest to duży krok naprzód. Za miesiąc nowy sprzęt sprawdzony zostanie na Igrzyskach Arabskich w Kairze. Zdaniem wielu, realizowany przez nas program znacząco przyczyni się do rozwoju sportu w Palestynie. W przyszłości planujemy organizację podobnego przedsięwzięcia. Zarysowane zostały już plany współpracy z innymi krajami (Białoruś, Tunezja, Katar i Kuwejt) oraz zacieśnienie współpracy z Międzynarodową Federacją Szermierki. Punkt ten przedyskutowany będzie na następnym spotkaniu Arabskiej Federacji Szermierczej. Prawdopodobnie nie zostanie podjęta, zapowiadana wcześniej, współpraca z Izraelem. Decydują o tym względy polityczne. Pożegnalną kolację zorganizowaliśmy w góralskiej karczmie. Arabskie śpiewy przeplatały się z dźwiękami regionalnej muzyki Podhala. Uczestnicy szkolenia otrzymali przygotowane przez nas certyfikaty oraz drobne upominki ufundowane przez MSZ i WSE. Palestyńczycy, przykładający szczególną wagę do kurtuazji, odwdzięczyli się wręczając nam, trenerom i wszystkim zawodnikom medale, trofea sportowe oraz szaliki z logo Palestyńskiej Federacji Szermierczej. Swoją obecnością zaszczycił nas główny koordynator projektu, Dr Krzysztof Gurba. W swojej mowie nazwał on szermierkę sztuką, przyrównując nas tym samym do artystów prowadzących na planszy nie walkę, a dialog. Obecność palestyńskich szermierzy wzbudziła spore zainteresowanie mediów. TVP Sport oraz stacje radiowe przygotowały krótkie reportaże z obozu w Zakopanem. Za trzy tygodnie rusza druga faza projektu, czyli nasza wizyta w Palestynie. Do końca grudnia będziemy zajmować się dalszą koordynacją działań strony polskiej i palestyńskiej. Oprócz pracy instruktorskiej w klubie sportowym w Ramallah i innych miastach na Zachodnim Brzegu Jordanu, podejmiemy działania mające na celu nawiązanie współpracy między Uniwersytetem Birzeit w Ramallah, gdzie podejmiemy studia arabistyczne, a Wyższą Szkołą Europejską. Czujemy, że od dwóch miesięcy koordynujemy projekt który jest na dobrą sprawę wielkim eksperymentem. Dlatego każdy sukces liczy się dla nas podwójnie. Dodać należy, że z tego samego względu, bez pomocy naszych polskich i palestyńskich przyjaciół oraz współpracowników, nie poradzilibyśmy sobie z natłokiem pracy. Szczególne podziękowania należą się Doktorowi Krzysztofowi Gurbie, który zawsze służył swoją pomocą. Nigdy nie oszczędzał swojego czasu. Mogliśmy liczyć na Niego w każdej chwili. Dziękujemy równie gorąco Panu Daoudowi Almitwally, prezesowi PFSz. Jest On człowiekiem niesamowicie odpowiedzialnym i uczciwym. Bez jego pomocy pobyt Palestyńczyków w Zakopanem z pewnością nie byłby tak wspaniały. Podziękowania należą się również wszystkim pracownikom MSZ RP, którzy wypełniali swoje zadania sumiennie, zawsze służąc swoimi trafnymi uwagami i radami. Przede wszystkim chodzi tu o Pana Konsula Honorowego RP w Jerozolimie, Pana Zeeva Barana, Ambasadora RP w Ramallah, Pana Piotra Puchtę oraz Pana Piotra Drobniaka z Ambasady RP w Tel-Awiwie. Nasze podziękowania składamy Panu Michałowi Morysowi i Zbigniewowi Ryczkowi oraz całej drużynie KS AZS-AWF Kraków za doskonałe przygotowanie programu kursu. Dziękujemy również wszystkim pracownikom Wyższej Szkoły Europejskiej za wszelką pomoc. Sylwia KowalikAleksander Kostka Koordynatorzy projektu „Szermierze dla Palestyny”

poniedziałek, 21 maja 2007