
Jaser Arafat jest postacią łączącą wszystkich Palestyńczyków. Nawet teraz, kiedy schedę po nim przejął Mahmoud Abbas, zdaniem większości Palestyńczyków przywódca słaby i niezdecydowany, a Palestyna podzielona została na strefę wpływów Hamasu w Gazie i Fatahu na Zachodnim Brzegu Jordanu, portrety Arafata wiszą w każdym domu, kawiarni, we wszystkich budynkach rzadowych. Nie ma znaczenia, że Arafat wywodzi się z Fatahu. On dalej pozostaje ojcem narodu palestyńskiego.
Dzisiaj, 11.11.2007 otwarto dla zwiedzających nowy, tymczasowy grób Arafata. Palestyńczycy wierzą, że ostatecznym miejscem spoczynku Prezydenta będzie Jerozolima, oczywiście po wycofaniu wojsk izraelskich (na co się nie zanosi). Przed budowaną właśnie siedzibą Władzy Narodowej zgromadziło się ok. 5000 ludzi. Przemówienie Mahmouda Abbasa nie wzbudziło większych emocji; ledwie słyszalne były oklaski tłumu. Dużo większe emocje wzbudził natomiast koncert lidera palestyńskiej playlisty, którego płyty sprzedawane są jako „płyty Fatahu”. Wśród zgromadzonych kilka razy słychać było okrzyki popracia dla Hamasu. Obrazuje to polityczny marazm, który zapanował po śmierci Abu Amara, jak nazywaja Arafata Palestyńczycy.. Abbas nie jest przywódcą ani popularnym, ani skutecznym. Zbliżająca się wielka konferencja pokojowa w Annapolis będzie zdaniem komentatorów kolejnym „wykorzystaniem okazji do straty okazji” na polepszenie sytuacji. Tym razem jednak, wygląda na to, że Palestyńczycy mają już dość kolejnych nieudanych prób wyjścia z niewygodnego położenia. W dłuższej perspektywie, czas działa na niekorzyść Palestyńczyków. Jeśli chcą oni utworzyć sprawnie działające państwo, będą musieli twardo postawić warunki pokoju. Abbas będzie zatem człowiekiem odpowiedzialnym za sukces lub fiasko rozmów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz